poniedziałek, 2 maja 2016

Rozdział 1

Jestem taka szczęśliwa.Wracam właśnie do mojego ukochanego Buenos Aires!W końcu zobaczę mojego Leona.Nie widziałam go już prawie rok.Boję się że już mnie nie kocha,ale szybko wyrzucam tę myśl z głowy.Wychodzimy z samolotu z Angie i moim menadżerem.Bierzemy walizki i wychodzimy z lotniska.Stoi ich tam bardzo dużo...Moich fanów i fanek,oczywiście!Ochroniarze mnie otaczają.Słyszę jak proszą mnie o zdjęcie,płaczą,robią zdjęcia.Wszędzie paparazzi.Nagle fotoreporterzy mówią o jakieś sprawie z Leonem,o co im do diabła chodzi?!
-Violu!Wsiadaj do limuzyny!_Mówi mi Angie.Próbuję ale jestem jak zahipnotyzowana...Leon mnie zdradził?!Co takiego?Wsiadam do limuzyny ale jakiś fotograf pokazuje mi przez szybę magazyn a na okładka mówi jasno
"NOWY ROMANS?!A VIOLETTA?!"
Wyrywam mu gazete i zsuwam magazyn.Chowam go do,pojemnej torebki.Jestem szokowania...Dzwonię do Leona.
-Odbierz,odbierz..._Szepczę do siebie.Jednak odbiera ona,nie on..,

-Hej...Kim jesteś?_Pytam roztrzęsiona.Instyktownie łapię dłoń Angie.
-Hej!Viola!Mówi Sofia.Jestem jego przyszłą dziewczyną.Nie wiedziałaś?_Mówi swoim piskliwym głosem.
-Co?_Jestem zszokowana.
-Proszę daj mi Leona.Błagam._Mówię.Przygryzam policzki abym sie nie rozpłakała.
-Sorry,ale po co?To już skończony rozdział!_Warczy do słuchawki i rozłącza się.
-Halo?!Ej!Halo!_Teraz już się rozplakalam...Nie dam już rady.Zdradził mnie?Mój kochany,przystojny Leoś?!Nie wierzę!
Pojechaliśmy do mojego domu.Stęskniłam się za moim tatą,Olgą i Ramallo.Chciałabym wyjaśnić sobie to wszystko z Leonem.Nie mogę nadal się otrząsnąć,Angie ciągle wypytuję ale nie chcę jej martwić.Wchodzimy do domu z walizkami i wszyscy przybiegają.Przytulamy się,jemy obiad a potem idę do swojego pokoju...Ile tu mnie nie było?Około 11 miesięcy.Wyczerpana po trasie itp,Opadam na łóżko i czekam na Leona.Jestem zestresowana i bardzo boli mnie brzuch.Około godziny 19,rozlega się pukanie do moich drzwi.
-Proszę._Mówie cicho,siadając na krześle i przygryzając paznokcia.Wchodzi Leon z kwiatami,pięknie ubrany.Wstaję i biorę kwiaty.
-Hej kochanie._Mówi i próbuje mnie pocałować lecz ja się odsuwam.
-Violetta...Cos sie stało?_Pyta.
-Myślisz że jestem idiotką?_Pytam spokojnie zamykając drzwi od pokoju.
-Nie musisz udawać.Rozumiem że nie widzieliśmy się tyle czasu,i nasza miłość jest słabsza,ale żeby od razu gdy do Ciebie dzwonię,odbiera jakaś Sofia i przedstawia się jako Twoja przyszła dziewczyna,ale do cholery bez przesady!_Wybucham płaczę przez co mówię z zacheypniętym głosem.
-Sofia..._Powtarza"mój chłopak".
-To koniec._Sycze przez zaciśnięte zęby.
-Co?
-To,definitywny koniec!
Leon próbuje o mnie walczyć ale ja tak nie potrafię.
-To tylko przerwa..._Wzdycham.
-Kocham Cię._Mowi cicho.Przymykam oczy a po chwili słyszę jak wychodzi...Rzucam się na łóżko i zaczynam płakać.Nigdy nie zapomnę tych wspaniałych chwil z Leonem,ale nie potrafię...Chcę odpocząć...Ale nie wiem czy ram radę.
Myślałam ze Leon'owi zależy...Ale przez te dwa i pół tygodnia,nawet nie raczył się odezwać.Przecież ja go tak kocham!Ale to on jest tu facetem i to ON,powinien o mnie zawalczyć,No bo przecież tak mnie kochał...Ale cóż.Narazie chce odpocząć.Tak dawno nie rozmawiałam z Lu.Wzdycham cicho.Jestem tez podekscytowana ponieważ,pojutrze lecimy do Sycyli we Włoszech,a potem płyniemy.Zaczynam sie pakować.Wiem że wylot mamy dopiero 17 lipca,a dziś jest 14,ale juz taka jestem.Wołam Olgę i Angie i razem mnie pakujemy.
*Leon*
Strasznie mi jej brakuje...Ale przecież powiedziała że chce to zakończyć...Albo zrobić przerwę.Ale dlaczego ona mi nie wierzy.Kocham ją i nigdy bym jej nie zdradził.Ale najwidoczniej musze zapomnieć o Violettcie,to najprawdopodobniej zakończony etap w moim życiu.
Z samego rana pojechaliśmy ja lotnisko.Była odprawa i o godzinie 13,siedziałam na swoim miejscu i sama leciałam do Włoch.To pierwsza taka moja samotna podróż.Siedzę na walizkach i czekam aż ktoś mnie Zawoła Łódź.Patrze na jakiegoś chłopaka który coś je...Przekręcam głowę i patrzę na niego...Punk?Wychylam się i aż spadam.O jejku.Podbiega do mnie jakiś,brunet.Jest bardzo dobrze zbudowany i całkiem przystojny.Ma włosy do karku,które upiął w ten słynny kucyk.Pomaga mi wstać.
-Jesteś Vioeltta?_Pyta miłym głosem.Patrzę na niego i poprawiam swój warkocz na głowie.
-Tak to ja.Płynę do Sycyli._Mowię mu.On tylko bierze moje walizki.To z nim będę płynąć?Jak dla mnie super.Idę za nim,lecz te koturny są chyba za duże,No ale cóż ja poradzę?Wytrzymam te 2 tygodnie.Wchodizmy na pokład.Poprawiam swoją marynarkę chodź jest strasznie gorąco.Piękna,niebieska woda.Ruszamy a ja jestem strasznie podekscytowana.Zatrzymam się u nie jakiej Isabelii.Podobno to moja starsza ciotka,którą widziałam tylko raz.Niestety jej nie pamiętam ale mam nadzieję że jest miła.Podchodzi do mnie ten chłopak.
-Można?_Pyta z uroczym uśmiechem.Odwzajemniam uroczo uśmiech.
-Jasne.Chodź._Mówię robiąc mu miejsce.Siada obok mnie.
-Nie zapytałam jak masz na imię...To jak?_Pytam z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-Caio*._Mówi.
-Kapitam Caio._Śmieję się cicho.
*Czyt.: Kajo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz